SUSKI RAJD PIESZY im. V WILEŃSKIEJ BRYGADY AK MJR. ZYGMUNTA SZENDZIELARZA "ŁUPASZKI"
25-27 KWIETNIA 2007
FOTOREPORTAŻ
Rajdowy plakat

Dyskusja na forum gimnazjalnym

Piątek, południe. Dzień pierwszy.
Droga z Mleczewa do Czernina

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani,
Że za tobą idą, że za tobą idą
Chłopcy malowani?


Komu się by chciało z własnej, nieprzymuszonej woli maszerować w upalne południe w mundurach i krokiem marszowym?

Nam się chciało. Ruszamy. Wypoczęci, pełni sił. Ze śpiewem na ustach.
Mimo dużego skwaru docieramy sprawnie do Czernina.
Tablica pamiątkowa na miejscowym kościele i pomnik poświęcony żołnierzom Łupaszki, a zwłaszcza szwadronowi "Żelaznego". Z tymi miejscami związane są kolejne zadania rajdowe.
Grupa kolegi Romana zaangażowała do zadania miejscową ludność. Młodszych już nie było w Czerninie?
Po wykonaniu zadania, Roman żegna sygnałem Czernin.
"Na Waplewo Wielkie naprzód - marsz!"
Z lekkim opóźnieniem docieramy wieczorem do Waplewa, gdzie miejscową szkołę podstawową zamieniamy na koszary.

Kpr. grh Kali poucza uczestników rajdu, co trzeba robić z nogami, po długim marszu. Nie wszyscy go posłuchali - na drugi dzień cierpieli.
Talerz zupy pokrzepi. Kapuśniak - ulubioną zupą strudzonego uczestnika.
Co robi członek GRH w czasie wolnym przeznaczonym na odpoczynek?
Czyta fachową literaturę i snuje plany na nowe akcje.
Po capstrzyku cisza nocna. Bezpieczeństwa pilnują warty. Takie dwuosobowe, zmieniane co dwie godziny, na wygodnych fotelach.
Sobota. Dzień drugi. Poranek. Ruszamy z Waplewa w dalszą drogę. Powiedzmy, że wypoczęci, pełni sił...
Najgorzej rozpocząć marsz.

Pierwszy rusza patrol harcerski kolegi Rudego. Nosi on kryptonim "Żelazny", ponieważ w nowym zadaniu harcerze mają wcielić się w rolę żołnierzy szwadronu "Żelaznego".
Przybyli ułani pod okienko...

Natomiast patrol GRH udaje się jeszcze raz pod pałac Sierakowskich.
Członkowie GRH mają wcielić się w rolę milicjantów i ubeków, którzy wyruszą z Waplewa w kierunku Tulic celem rozbicia "bandy Żelaznego".
Rozpoczynamy przygotowania do nowej gry, w której wykazać się trzeba znajomością taktyki i sprawnością fizyczną.

W tym czasie harcerze osiągają miejscowość Tulice, gdzie mają przygotować się do obrony.
Tulice. Wsi spokojna, wsi wesoła...

Tu, w miejscu prawdziwej potyczki szwadronu Żelaznego i oddziału milicji oraz UB, rozegraliśmy kolejne zadanie rajdowe.

Trup ścielić się będzie gęsto, a każdy uczestnik ma tylko jedno "życie" - jak w życiu.
W przeciwieństwie do autentycznych wydarzeń sprzed 62 lat, w naszej grze wygrała "milicja i ubecy", czyli dzielne GRH.

Harcerze nie dali się zaskoczyć i umiejętnie eliminowali przeciwników, ale rezultaty przyniosło poświęcenie m.in. kolegi Kopra, który widoczny jest tu na tle zaniedbanego pomnika zabitych milicjantów i ubeków.
Zanim opuścimy Tulice, ważny moment dla członków suskiego GRH.

Zabieramy w Tulicach ziemię z miejsca potyczki żołnierzy 5 Wileńskiej Brygady AK - to element naszej akcji "Ziemia z pół bitewnych polskiej kawalerii i oddziałów do kawalerii nawiązujących"
Jeszcze Tulice, odpoczynek przed dalszą wędrówką przy zwalonym krzyżu.
Pierwsi ruszają niestrudzeni harcerze z 17 Suskiej Drużyny Harcerskiej.
Członkowie GRH ruszają później. Pożegnanie z pamiętnymi Tulicami. Będziemy tu jeszcze wracać.
Wiele kilometrów dalej, w Tywęzach nowe zadanie: przemieszczenie się na czas w terenie niezamieszkanym i pozbawionym dróg bitych.
Cel: miejscowość Matule, 7 km w linii prostej.

Jako pierwszy rusza niezmordowany kolega Rudy ze swoimi ludźmi. Za nim Kali z weteranami tego szlaku.
Jako trzecia i ostatnia rusza z Tywęz grupa Haniego - najmniej doświadczeni. Wszystkie grupy miały mapy, ale to my mieliśmy busolę.

I to była przyczyna naszego sukcesu.
Łąki, pagórki, pola i nieoczekiwanie ten mały las. Tu zrobiliśmy sobie przerwę.
Pełen sukces grupy trzeciej. Wyszła jako ostatnia i wyprzedziła wszystkie grupy. W Matulach 10 minut przed kolejną grupą.
Po zebraniu się wszytkich grup i odpoczynku ruszamy wszyscy razem w dalszą droge.

Maszeruje wiara, pot się krwawy leje,
Raz dwa stąpaj bracie, raz dwa stąpaj bracie,
Bo tak Polska grzeje.


I tylko nogi coraz trudniej równają krok...
Bornice. Coraz bliżej celu, coraz mniej sił.
Kamieniec. Nasze nowe zakwaterowanie w sali gimnastycznej w miejscowej szkole.
Mimo ogólnego zmęczenia nasze służby szybko organizują zaopatrzenie i wspólny posiłek.
Upragniony wypoczynek. Nogi do wymiany. Capstrzyk.
Niedziela, dzień trzeci.

Godzina piąta, minut trzydzieści,
kiedy pobudka zagrała...


Gwoli ściśłości sygnalista pobudkę grał o 4.20.
Blisko, coraz bliżej...
Po opuszczeniu Kamieńca, we mgle zbliżamy się do Różnowa.

Dzięki Mariusz za kamizelkę odblaskową. Miała ją na sobie ostatnia osoba w kolumnie, a ruch na szosie spory jak na piatą rano w niedzielę.
Kiedy ranne wstają zorze,
Tobie ziemia, Tobie morze,
Tobie śpiewa żywioł wszelki...


Słońce wstaje, a my idziemy dalej.
Szumi dokoła las, czy to jawa czy sen?
Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?


Ostatnie metry idzie się najtrudniej.
Susz, Sanktuarium św. Antoniego.
Msza święta za Ojczyznę - zakończenie rajdu.
Tekst: Hani
Foto: Hani i Kali

Cytaty wyróżnione pochyloną czcionką pochodzą z piosenek, które śpiewaliśmy podczas rajdu.
[ Opracowanie: Hani]