Sobota, przedpołudnie. Dzień pierwszy.
Pociągiem jedziemy na naszą kolejną wojenkę. Przesiadka w Poznaniu była okazją do rozprostowania kości. |
 |
|
W samo południe docieramy do Wronek i krokiem marszowym ruszamy w kierunku miejsca inscenizacji. "Prawoskrzydłowy - śpiew!" Niech będzie słychać, że nadchodzimy. |
 |
Pole biwakowe. Robimy rozpoznanie, co i jak, spotykamy starych znajomych. Wszystko jest ok.
Tylko ten upał nie do zniesienia. |
 |
|
Wolny czas pozostały do inscenizacji dowódca wykorzystał z premedytacją do ostatnich ćwiczeń z bronią. Jest wśród nas kilku nowych kolegów, którzy koniecznie muszą ten element przećwiczyć. |
 |
Nomen, omen. Wymowny plakat przy naszym miejscu zakwaterowania.
Taka jest również cierpliwość dowódcy do swoich podkomendnych. "Wiem, że jest gorąco, ale to trzeba jeszcze przećwiczyć." |
 |
|
Wracamy na pole biwakowe na próbę generalną uczestników widowiska. Tym razem w zwartej kolumnie. Oczywiście ze śpiewem na ustach. |
 |
|
Próba jak to próba, wszyscy coś ustalają, a zwykły żołnierz się w tym czasie nudzi. Ale niedługo.. |
 |
|
Zaraz zaczyna się widowisko. Umundurowanie grupy następuje ekspresowo. Zwykle trwa to bardzo długo, ale teraz przy odrobinie wprawy wystarczy 10 minut. |
 |
|
Największy dramat to nieodpowiednio dobrane spodnie i buty. Zwłaszcza buty. Jeden błąd może wywołać potężne odciski.
|
 |
Sprawne umundurowanie byłoby niemożliwe bez wzajemnej pomocy kolegów. "Ucz się, Seba, ucz."
Mundur to nie koszula nocna. Jego noszenie zobowiązuje. Wszystko musi być dopracowane w szczegółach. |
 |
Przybyli ułani pod okienko...
Ruszamy na inscenizacje. Znowu śpiew. Proszę się nie dziwić. Trzymamy nasz fason i w ogóle to lepiej się maszeruje śpiewając.
|
 |
Przed inscenizacją następuje prezentacja grup.
Z reguły są to profesjonalne i rutynowane GRH. My jesteśmy wyjątkiem - wyglądamy jak młode wojsko. Ale to akurat zaleta, bo widać największy entuzjazm. |
 |
Wyczekiwanie na pozycji wyjściowej do ataku.
Najpierw ruszy piechota, a później my, spieszona kawaleria. |
 |
Ruszamy...
"Tyralierą, skokami, naprzód biegiem marsz" |
 |
| Obsadzamy jakiś rów i ubezpieczamy z lewej flanki atakującą piechotę. Robi się goraco... |
 |
|
Szybka zbiórka i ustawiamy się do odegrania następnej sceny z grupą z Susza w roli głównej... |
 |
|
Nad Bzurą. Przebicie się przez pozycje niemieckie. Zakładamy plecaki piechoty i szybko do przodu.* |
 |
|
Maksymalny realizm. Padają ranni. Trzeba szybko przemieścić się przez zagrożony obszar.* |
 |
Natarcie się załamuje. Przebicie się nie udało. Niemcy wybijają wszystkich Polaków i triumfują.
To koniec sobotniego widowiska. |
 |
Pole bitwy zasnute dymem, uścielone polskim sprzętem i martwymi żołnierzami. W tle słychać z głośników motyw muzyczny z serialu "Polskie drogi".
Narrator komentujący inscenizację prosi publiczność, aby powstała. Ktoś płacze, wszyscy w milczeniu obserwują zaskakujący finał widowiska.
Tak to właśnie wyglądało we wrześniu ubiegłego wieku.*
|
 |
Po inscenizacji wracamy do miejsca naszego zakwaterowania. Czas na odpoczynek.
Ale kadra suskiego GRH zarządza po pewnym czasie nocne ćwiczenia. Tym razem dzielimy sie na dwie grupy. Część z nas zostaje w polskich mundurach, część przebiera się w niemieckie umundurowanie.
Tylko nie pytajcie się, drodzy czytelnicy, skąd wzieliśmy niemieckie sorty. Nic nie mówcie organizatorom. |
 |
Z lewej nowy zaprzyjaźniony kolega, który udziela cennych wskazówek o niemieckiej sztuce wojowania.
Z prawej nasza sanitariuszka, tym razem jako Wehrmacht. Po nocnych ćwiczeniach przylgnęło do niej urocze określenie "Helga". Nie cierpi go. |
 |
Nocne manewry nasi "Niemcy" wygrali 2:1, ale oni mieli dzielną Helgę, niezniszczalnego Stanię i instruktora z grupy niemieckiej.
Po pełnym wrażeń dniu nie można się jeszcze położyć spać - czas na naprawę umundurowania. |
 |
| Koniecznie trzeba wypastować buty przed niedzielną defiladą |
 |
Niedziela, przedpołudnie. Dzień drugi.
Udajemy się na mszę świętą jako kompania honorowa. |
 |
Natępnie odpoczynek i przygotowania do defilady ulicami Wronek.
Tymczasem żar się z nieba leje... |
 |
Dziarskie miny, równy krok, nieodłaczny śpiew na ustach...
Idziemy na końcu kolumny, ale skutecznie skupiamy uwagę mieszkańców. |
 |
"Na taśmie mam,
To jak w gardłach im rodzi się śpiew".
Pojawiła się przy nas prasa. |
 |
| Uroczysta zbiórka i apel pamieci przy pomniku w centrum Wronek.
|
 |
|
Następnie powrót samochodami na pole biwakowe... |
 |
| Mimo zmęczenia humory dopisują. Mamy czas wolny... |
 |
| Helg... tzn. nasza sanitariuszka podtrzymuje na duchu zmęczonych żołnierzy. |
 |
| A oto nasz obiad. |
 |
| Przed drugą niedzielną inscenizacją odpoczywamy w pałatkach. |
 |
| Znowu czekamy na rozkaz do wyjścia.* |
 |
| Trzecia sekcja Stani nie może doczekać sie ataku. Co za pistolety! |
 |
| Ruszamy skokami. Tym razem w pełnym słońcu. |
 |
| Zalegamy pod ogniem niemieckich karabinów maszynowych, ale dwustronny jednoczesny atak piechoty i kawalerii niszczy niemiecki odział zmotoryzowany. |
 |
| Sukces! W niedzielnej inscenizacji wygrywaja Polacy. |
 |
| Nasz oddział okupił sukces licznymi rannymi. Do końcowej prezentacji staneli jednak wszyscy. |
 |
Tradycyjnie na zakończenia widowiska koecznie fotka pamiątkowa.
Następnie udajemy sie do miejsca zakwaterowania i odpoczynek... |
 |
| Podziękowania dla grupy ze strony organizatorów. Bardzo miłe słowa. |
 |
| Mimo dwudniowego wysiłku niektórych rozpiera energia. |
 |
| Na koniec pobytu we Wronkach koniecznie jeszce wizyta na miejscowym stadionie Amiki. |
 |
| Zmeczeni spedzamy jeszcze jedną noc we Wronkach. Właściwie to śpimy w starej kaplicy, miejscowi mówią, że tutaj był ołtarz. |
 |
Poniedziałek. Dzień trzeci.
Po 5.20 opuszczamy Wronki. Jedziemy pociągiem do domu. Mało kto się do naszego przedziału dosiada. Ciekawe dlaczego? |
 |
| Początkowo wszyscy zmęczeni... |
 |
| ...ale im bliżej do domu, tym więcej energii. Zaczyna się nawet hazard. |
 |
| Zaczynają dopisywać humory. Padaja pytania, kiedy jedziemy na nową inscenizację. |
 |
Tekst: Hani
Foto: Hani i Kali
* zdjęcia pobrane ze strony 7 DAk-u. Tutaj zobacz więcej zdjęć. |