Fotoreportaż z II Suskiego Rajdu Pieszego
im. V Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
24-26 kwietnia 2009 r.
Zobacz też artykuł o rajdzie i galerię zdjęć

Susz. Piątek po południu. Dzień pierwszy.
Rozpoczynamy naszą eskapadę. Podobnie jak przed rokiem ruszamy sprzed gimnazjum.
Zbiórka uczestników - Polski Klub Kawaleryjski i 17 Suska Drużyna Harcerska. Jeszcze nie ma wszystkich osób?
Członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Suskiej mają nas przerzucić do Dzierzgonia. Ich spojrzenia zdają się pytać:

- Czy naprawdę mamy tam was zawieść? Żeby później nie było płaczu, że ktoś chce do domu.
Damy radę. Dzielimy się na grupy i wsiadamy do samochodów.
Konwój rusza. Teraz już nie ma odwrotu.
Dzierzgoń.
Nasz rajd rusza z miejsca, gdzie w dniu 3 czerwca 1946 r. akcji bojowej dokonał szwadron "Zeusa" z 5 Brygady "Łupaszki".

Uczestnicy zostaną podzieleni na 4 patrole, które od tej pory będą rywalizować między sobą i zdobywać punkty.

Pierwsze zadanie: dotrzeć jak najszybciej i jak najkrótszą droga do miejscowości Waplewo Wielkie.

Z Dzierzgonia jeszcze wychodzimy w kolumnie całą grupą, ale za rogatkami miasta rozdzielamy się.
Do przodu wysunęły się patrole nr 1 i 2 ("szwadron" harcerski), za nimi ruszyły nasze patrole PKK.

Na trasie nieczynnej linii kolejowej Dzierzgoń - Malbork zorientowaliśmy się, że idący przed nami harcerze są ...za nami.
Gdy goniący nas harcerze znaleźli się w zasięgu wzroku, ruszamy dalej w stronę zachodzącego słońca.
Pod wieczór docieramy na miejsce zgrupowania pod Waplewem. Zaraz za nami pojawia się patrol 4 z PKK, czyli nasze dziewczyny.
Chwilę później dochodzą nasze "zguby", czyli patrole harcerskie.
Wspólnie wkraczamy do Waplewa w kolumnie czwórkowej z obowiązkowym śpiewem na ustach.

Pojawiamy się w miejscowej szkole podstawowej. Chyba nikt nie liczył, że w czasie rajdu będziemy nocować w hotelach?
Następuje sprawne zakwaterowanie, posilamy się ciepłą zupą, a następnie ruszamy rozegrać nocną grę terenową.
Po tym wszystkim Chudy demonstruje jeszcze niespożyte siły, ale zostaje ogłoszona cisza nocna. Wszyscy odpoczywają, a na posterunku zostają warty.
Sobota rano. Dzień drugi.
Pobudka. Następuje sprawne oporządzenie i sprzątanie szkoły.
Nie ma co rozpaczać - służba w kuchni do łatwych nie należy. Każdy to musi przejść.
Widać jednak, że Pauli sprawia to wyraźną radość. Nie ma sprawy, wykorzystamy ten entuzjazm nie jeden raz.
Opuszczamy sympatyczną szkołę i przystępujemy do pierwszego tego dnia zadania.
Patrole PKK mają szybko przemieścić się do wioski Tulice, obsadzić ją i bronić przed nacierającymi patrolami harcerskimi.
Pierwsze natarcie harcerskie kończy się niepowodzeniem, ale obie strony mają straty - wyeliminowane z gry osoby.
Drugie natarcie harcerskie to już prawdziwa masakra - przy minimalnych stratach eliminujemy z gry wszystkich atakujących.

Po dwóch godzinach gra kończy się zwycięstwem obrońców, którzy prowadzą "trupy" do centrum wioski.
Ogłoszona zostaje przerwa. Niektórzy wykorzystują ją na odpoczynek, inni prowadzą jakieś oględziny i badania starego cmentarza w Tulicach.
Członkowie PKK zostają jeszcze w miejscu potyczki szwadronu "Żelaznego" z 5 Brygady.
Tymczasem niezmordowani harcerze ruszają na kolejny punkt rajdu.
Kilka minut później ruszamy ich śladem. Humory dopisują, ale z każdym kilometrem odczuwamy coraz większe zmęczenie.
Harcerze nie dają sobie już wydrzeć zwycięstwa i na kolejnym punkcie rajdu są pierwsi.
Kolejne zadanie to mordercza czasówka: należy pokonać nieznaną trasę bezdroży korzystając z mapy i kompasu.

Patrole wyruszają w pięciominutowych odstępach i liczy się wybór najkrótszej trasy, a co za tym idzie czas pokonania trasy.
To najbardziej malowniczy etap rajdu - daleko od siedzib ludzkich, brak dróg, tylko pola, wzgórza i zagajniki.
W oddali widać maszerujący patrol 4 dziewcząt. Mamy nadzieję, że wiedzą, gdzie idą. Bez urazy, dziewczyny, ale u kobiet to różne bywa ze zmysłem orientacji przestrzennej.
Patrol trzeci to weterani szlaku - idą na wyczucie, rzadko korzystają z mapy, nie robią przerw na odpoczynek.
Dziewczyny wiedzą, co robią - osiągną nawet niezły czas.
Zadanie z najlepszym czasem wygrał oczywiście patrol 3, który uczcił swoje zwycięstwo bliżej nieokreślonymi obrzędami ekshibicjonistycznymi.
Po wykonaniu zadania - przerwa na odpoczynek. Czekamy na pozostałe patrole i ruszamy dalej.
WSK - królowa wiejskich dróg stała się obiektem pożądania strudzonych piechurów. Może ktoś by to pożyczył?
Ale na kumplowanie się z miejscową ludnością nie ma czasu. Patrol 3 przygotował leśną zasadzkę na pozostałe patrole. Trzeba przedostać się bez strat do Bornic.
Po tej grze maszerujemy prosto do Kamieńca. Jest już blisko, ale nogi już mocno zmęczone. Najgorzej to stanąć.
Docieramy w końcu wszyscy do szkoły podstawowej w Kamieńcu - prawie jak w domu.

Po zakwaterowaniu przystępujemy do organizowania ogniska.
Wspólnie z nami na ognisku są członkowie TMZS, którzy przyjechali sprawdzić, czy jeszcze żyjemy.
Po ognisku niektóre osoby mają jeszcze siły na zabawy, które przerywa ogłoszenie ciszy nocnej.
Niedziela. Dzień trzeci.
Powoli dociera do nas myśl, że trzeba wstać, posprzątać szkołę i ruszyć dalej.
Żegnamy Kamiec śpiewem. Tym razem nogi od razu przypominają o swoim zmęczeniu i odciskach.
Robimy przerwę w Różnowie pod pomnikiem o całkiem pokręconej historii. Powstał on jako niemiecki denkmal upamiętniający ofiary I wojny światowej.
Po II wojnie wstawiono polski napis, który upamiętniał "utrwalaczy" Polski Ludowej. Prawdobodobnie też w okresie powojennym czczono tutaj pamięć żołnierzy Armii Czerwonej zabitych przez jeden ze szwadronów 5 Brygady "Łupaszki".
Co może wyrażać twarz Dionka? Jakie myśli kłębią się w tej głowie?

A. Interesująca sprawa z tym pomnikiem.
B. Tegoroczny rajd jest bardzo udany.
C. Ciekawe, co robi moja dziewczyna, gdy ja tu sobie tak wędruję?
D. Chyba juz wiem, kto mi w nocy wyjadł cały salceson.
W końcu docieramy do Susza. Jeszcze tylko zbiórka pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, potem udział we mszy świętej i rajd można uznać za zakończony. Wszystko się udało i wróciliśmy bezpiecznie do domu.
Zdjęcia: fotoreporterzy oddziału
Zbajerował: Hani.
[ Opracowanie: Hani]