Susz. Piątek po południu. Dzień pierwszy.
Rozpoczynamy w centrum Susza. Zbiórka uczestników przebiega sprawnie. |
 |
Gdy wszyscy dotarli, wyprawa mogła się rozpocząć.
- Spokojnie rodzice! Za dwa dni wrócimy. |
 |
|
Zanim opuścimy cywilizację, koledzy dokonują ostatnich zakupów. |
 |
Do Jerzwałdu idziemy polnymi drogami. Czasami polami, czasami lasami...
Maks podjął uroczyste zobowiązanie, że przeniesie lancę z proporczykiem do miejsca biwaku. I słowa dotrzymał.
|
 |
|
Początkowo szło się spokojnie, ale za Michałowem zaczęła nas gonić burza. Rozpoczął sie wyścig: kto pierwszy dotrze do Olbrachtowa? My czy burza? |
 |
|
Wyścig zakończył się remisem. Wpadliśmy do pierwszych zabudowań wioski i rozpoczęła się gwałtowna ulewa. |
 |
|
Korzystając z przymusowej przerwy, przeprowadziliśmy małą sesję fotograficzną. Dziewczeta zaczęły pozować na tle czegoś dużego. |
 |
|
...chłopcy przy czymś, na czym można pojechać. Zabytek motoryzacji z ubiegłego wieku wyglądał na jeszcze sprawny. |
 |
Idziemy dalej po zlanych obficie drogach. Robi się coraz bardziej duszno.
|
 |
|
Kolejny etap to pozostałości ośrodka w Fabiankach. Tutaj wyznaczymy sobie zadanie dotarcia z mapą i kompasem do kolejnego punktu. |
 |
Początkowo przemieszczanie się przez kompleks lasów rozciągających się miedzy Kamieńcem, Starym Dzierzgoniem i Jeziorakiem nie stanowi dla nas trudności.
Niepewność pojawia się, gdy kończy się zasięg telefonów komórkowych.
|
 |
|
Trzeba opierać się na mapie, ale ta okazuje się niezbyt precyzyjna. |
 |
|
Słońce świeci, kompasy działają, wiemy, w jakim iść kierunku, ale gdzie ten wyznaczony wcześniej na mapie punkt? |
 |
- To gdzie my właściwie jesteśmy?
Może coś da się wyczytać ze śladów na ziemi? |
 |
Jerzwałd.
W końcu udało się. Dotarliśmy do miejsca biwakowania. Maks jako gospodarz naszej bazy noclegowej przybliża nam miejscowe zwyczaje i legendy. Opowieść rozpoczyna o dziewczynce ze studni... ("The Ring") |
 |
| Po zakwaterowaniu i uzupełnieniu zapasów prowiantu - wieczorne gry i zabawy towarzyskie. Dominowały gry zręcznościowe, karciane i intelektualne. Okazuje się, że bez Internetu, telewizji i innych mediów tez można spędzić wieczorem ciekawie czas. |
 |
Gry wciągały nas coraz bardziej i straciliśmy rachubę czasu.
- Ile można tak grać? - dyskretnie zastanawiał się Maks spoglądając na zegarek. - Oni tak mogą jeszcze długo - z rezygnacją odparła Paula.
|
 |
|
Gdy w końcu niektórzy zaczęli kłaść się spać, inni nadal grali i grali... |
 |
Sobota rano. Dzień drugi.
Pobudka i oporządzenie. Pierwsze wstały dziewczyny. |
 |
| Tymczasem chłopcy (jak to chłopcy) mieli zwiększone zapotrzebowanie na odpoczynek, więc wstali nieco później.
|
 |
Przygotowania do zajęć. Przedpołudnie spędzimy na szkoleniu z zakresu taktyki piechoty.
Zobacz nieoficjalny reportaż z tego dnia szkolenia. |
 |
| Czekamy, aż się wszyscy przygotują i ruszamy. |
 |
| Omawiamy różne szyki bojowe pododdziału piechoty i ćwiczymy je na okolicznych łąkach.
|
 |
| Ćwiczenia obejmowały elementy związane z przemieszczaniem się pododdziału po drogach, lasach i terenach trudno dostępnych.
|
 |
| Omówione i przećwiczone zagadnienia nie tylko pozwoliły przybliżyć trochę wojskowe rzemiosło, ale przydadzą się na rekonstrukcjach historycznych. |
 |
| A po ćwiczeniach czas wolny. Jedni wykorzystują go na rozrywki intelektualne... |
 |
|
...a inni znowu grają w karty. |
 |
|
Jeszcze inni postanowili zadbać o załatwienie czegoś do jedzenia. Franek ma coś złowić na kolację. |
 |
|
Kolejnym zadaniem będzie ćwiczenie umiejętność maskowania się i skrytego poruszania po otwartym trawiastym terenie - czyli po prostu gra w "chowanego" na łące.
|
 |
- Gdzie oni się wszyscy podziali?
Okazało się, że na łące strój maskujący zdaje egzamin.
|
 |
|
Oprócz stroju ważne było wyczucie momentu ujawnienia się. |
 |
|
Liczyła się też szybkość i zwinność. |
 |
| Wieczorem zaplanowaliśmy ognisko i wszyscy ochoczo zabrali się do zbierania opału. |
 |
| - Zabiorę im te narzędzia, bo na to ognisko z hektar lasu wykarczują. |
 |
|
W międzyczasie Maniek zorganizował miniturniej strzelecki - celem było jabłko na głowie dowódcy. Ze względu na obowiązujące w Polsce prawo zakazujące strzelanie z wiatrówek do istot żywych nie zdecydowaliśmy się upublicznić zdjęć dowódcy z owym jabłkiem na głowie. |
 |
|
Zmęczeni i głodni zasiedliśmy w końcu do ogniska. |
 |
|
Najpierw tradycyjne pieczenie kiełbasek - jadłospis miał być rozszerzony o pieczone ryby, ale Franek ulitował się nad losem złowionych istot i wpuścił je z powrotem do jeziora. |
 |
|
Następnie tradycyjne ogniskowe śpiewy przy gitarze - w repertuarze pieśni wojskowe, ułańskie, przebojowe, biesiadne, eskimoskie i tyrolskie. |
 |
|
Na końcu zaś rozpoczęły się tradycyjne przy ognisku o tej porze "opowieści z krypty" - o duchach, trupach, nocnych strzygach i o takich tam innych. |
 |
|
Odpowiednio nastrojeni i nastraszeni zakończyliśmy ognisko i przystąpiliśmy do wykonania kolejnego zadania - nocnej odmiany zabawy w "chowanego". |
 |
|
Oznakowany "szukający" miał niemałe trudności z odnalezieniem w ciemnościach zamaskowanych ludzi. |
 |
|
Przed snem chłopcy postanowili ostatecznie rozprawić się z "dziewczynką ze studni". |
 |
Niedziela. Dzień trzeci.
Ostatnie śniadanie biwakowe upłynęło w dobrych nastrojach. |
 |
|
Kończący się biwak oznaczał wielkie zmywanie - nie wiadomo dlaczego, ale w tej roli świetnie sprawdzają się dziewczyny. |
 |
|
Nastąpiło wielkie sprzątanie... |
 |
|
...oraz załatwianie jakiegoś transportu, który zapewniłby nam sprawne przemieszczenie się do Susza. |
 |
|
Biwak w Jerzwałdzie nie tylko miał na celu przeszkolenie członków w różnych wojskowych zagadnieniach, ale przede wszystkim był czasem wakacyjnego odpoczynku w sympatycznym gronie. |
 |
|
W zgodnej ocenie uczestników pozostawi miłe wspomnienia. |
 |
Zdjęcia: fotoreporterzy oddziału
Zbajerował: Hani.
|