Fotoreportaż z udziału w obchodach 70. rocznicy szarży pod Krojantami
4-6 września 2009 r.
Galeria zdjęć z imprezy

Piątek po południu. Dzień pierwszy.
Jedziemy. Nasza droga na Krojanty wiodła przez Tczew, gdzie mieliśmy przesiadkę.
Nasi rekruci... Jeszcze nie wiedzą, co ich czeka.
Podróż szybko mija przy gitarze i śpiewie.
Przystanek Krojanty. Jesteśmy na miejscu i od razu przechodzimy na tryb wojskowy.
Zakwaterowanie inne niż rok temu. Nie jest źle - jest sucho i jasno.
Sobota. Dzień drugi.
Po śniadaniu udajemy się na miejsce inscenizacji, gdzie jak zwykle w przeddzień imprezy ma odbyć się próba generalna.
W pierwszej kolejności idziemy pod pomnik 18 Pułku Ułanów, gdzie powstaje ta pamiątkowa fotka.
Wracamy na miejsce widowiska.

Wyjątkowo liczna w tym roku kawaleria ćwiczy te swoje szyki i ustawienia. Zgranie w jeden oddział 120 koni to duże wyzwanie. Ćwiczą już od dwóch dni.
Tymczasem my dostajemy zadanie "posadzenia" lasu w centralnym miejscu inscenizacji.
Ciężkie te sadzenie lasu. Gdy otrzymujemy obiad, z chęcią odpoczywamy.
A po obiedzie omawiamy szczegóły jutrzejszej inscenizacji.
- Spokojnie, wszystko się zrobi jak należy! - uspokaja Roman.

- Damy radę.- zapewnia Dionek.

Weterani wiedzą, co ich czeka i na pewno sobie poradzą.
- Aha, a więc to tak ma wyglądać... - rekruci dowiadują się właśnie, że będą mięsem armatnim.

Jednak bycie "rannym" lub "zabitym" to duża odpowiedzialność, bo trzeba wykazać się nielada zdolnościami aktorskimi.
Wracamy do miejsca zakwaterowania, bo wieczorem ważny moment - umundurowanie.
Dla niektórych nowe doświadczenia, więc szybko został zorganizowany szybki kurs zakładania owijek.
Mundur historyczny na inscenizacjach to z jednej strony kostium aktorski, ale noszenie munduru z symbolami Wojska Polskiego zobowiązuje do jego starannego traktowania i godnego zachowania.
W ramach oswajania z mundurem Kali, nasz spec od musztry, prowadzi oddział na kolację.
Niedziela rano. Dzień trzeci.
Intensywne przygotowania poranne zakończone. Jesteśmy gotowi do akcji.
Na miejsce inscenizacji ruszamy równym krokiem ze śpiewem na ustach.
W pierwszej kolejności kończymy "sadzić" nasz las.
Powoli schodzą się pozostali uczestnicy widowiska.

Ustalamy współdziałanie z kolegami z Tucholi, z którymi będziemy tworzyć w czasie inscenizacji drugi pluton polskiej piechoty.
Ostatnie szczegóły realizacji scenariusza ustalamy już przed kamerami.

Zobacz nas w TVP Info
Teraz pozostało nam tylko czekać...
...i czekać.

Pogoda nas nie rozpieszcza - jest chłodno i kropi jakiś deszcz. Z przyjemnością po tym polu byśmy pobiegali sobie i poczołgali się, aby trochę rozgrzać ciała... Trzeba jednak czekać.
Tymczasem rozpoczyna się pierwsza odsłona dzisiejszego widowiska:
"Dzieje jazdy polskiej" - czyli przegląd polskich formacji kawaleryjskich na przestrzeni wieków.
W przerwie uroczystości biegniemy w las rozgrzać zmarznięte kości.
Zdobywamy dwie polany, jedno wzgórze, oczyszczamy leśną drogę, płoszymy dwie wiewiórki i niechcący straszymy matkę z dzieckiem.
I już nam zrobiło się lepiej.

Kali zadbał o to, aby jego sekcja pierwsza była zwarta i gotowa do wykonywania zadań. Panuje tu żelazna dyscyplina i wysokie morale strzelców Drwala, Maksa, Juhasa i Franka.
Niech was nie zwiedzie ta nutka nonszalancji i szczypta luzu na twarzach strzelców sekcji drugiej - ludzie Romana to juz całkiem zgrany i operatywny zespół weteranów (Roman i Dionek) oraz rekrutów (Mariusz, Patryk i Bartek).
Jest jeszcze sekcja trzecia.
Co prawda nie jest zespołem bojowym, ale za to najbardziej wszechstronnym. Szefowa Paula przed chwilą wzywana była do porodu, Ryba skończyła pozować do magazynu mody z lat trzydziestych XX wieku, a Mały Maciek próbował wziąć do niewoli jakiegoś Niemca.
Ludzie Kalego postanowili jeszcze przetestować celność swojej długiej broni.
Tak kombinowali, tak strzelali, że w końcu postrzelili dowódcę oddziału. Sanitariusz zapewnia, że dowódca wyjdzie z tego.
Wracamy na miejsce inscenizacji, a tu rozpoczyna się pokaz musztry szwadronu. Sto dwadzieścia koni wypełnia dużą przestrzeń.

Co się musiało dziać 70 lat temu, gdy na prezentacjach pojawiał się cały pułk?
W gotowości czekamy na rozkaz wejścia do akcji.
Widowisko "Szarża pod Krojantami" rozpoczęło się. Najpierw na olbrzymiej scenie pojawiają się "Niemcy" i zajmują pozycje.
W "naszym" lesie olbrzymie wybuchy - to sygnał dla widzów, że rozpoczyna się wojna.
W tym roku widowisko rozpoczyna się od razu mocnym akcentem - dochodzi do szarży polskiej kawalerii. Emocje jak w filmach Alfreda Hitchcocka.
Szable ułańskie dokonują dzieła zniszczenia, jeźdźcy spadają z koni, krzyki, samotne konie pędzące przed siebie - atak wygląda bardzo realistycznie.

Gwałtowne uderzenie polskiej kawalerii zaskoczyło Niemców, jednak po opanowaniu chaosu przystąpili oni do natarcia.
Gdy znika kawaleria, pędzimy ze wsparciem dla walczącego już pierwszego plutonu piechoty, który przyjął na siebie impet niemieckiego natarcia.
Wszyscy teraz zalegamy pod ciężkim ogniem niemieckim i stanowimy linię obronny w miejscowości Rytel.
Wśród naszych już są pierwsi ranni, a nieostrzelani żołnierze początkowo tracą pewność siebie.
Wobec silnego naporu niemieckiego oddział kolarzy dostaje rozkaz do oderwania się od nieprzyjaciela.
Wkrótce całe nasze zgrupowanie zaczyna sie wycofywać pod naporem Niemców, którzy zajęli Rytel, czyli "nasz" las.
Ciągły odwrót oraz duże straty w naszych szeregach wprowadzają coraz większy chaos.

(Zdjęcie pobrane ze strony stowarzyszenia HiP z Tucholi).
Pododdziały naszego zgrupowania ulegają wymieszaniu...
...i tylko determinacja polskiego żołnierza sprawiła, że odwrót nie zamienił się w całkowitą kleskę.
Scena odwrotu kończy się zepchnięciem naszego zgrupowania prawie pod nogi widowni.
W tym momencie nastąpiło błyskawiczne przegrupowanie naszych oddziałów do nowej sceny widowiska.

(Zdjęcie pobrane ze strony stowarzyszenia HiP z Tucholi
Stworzymy improwizowane zgrupowanie, które przystąpi do próby przerwania niemieckiego okrążenia.
Nasza drużyna wspólnie z drużyną z Tucholi stanowić będzie prawe skrzydło polskiego natarcia.

Początkowo ruszamy skokami jak na ćwiczeniach.
Gwałtowność naszego natarcia pociąga jednak za sobą od razu duże straty. Padają ranni i zabici, ale nie przerywamy ataku.
Mimo niemieckiego zaskoczenia naszym desperackim atakiem, natarcie Polaków wytraca powoli swój impet.
Dostajemy się pod coraz silniejszy ogień niemiecki, ale ciągle posuwamy się do przodu.
Nie zważając na straty, za wszelką cenę próbujemy się wyrwać z pułapki.
Tym razem zabudowania w naszym "lesie" symbolizowały koszary w Grucie, które w te wrześniowe dni przechodziły z rąk do rąk.

Silny ogień niemieckiej broni pancernej zmusił nas do ustąpienia z tego rejonu.
Nasze zgrupowanie stało się już zbieraniną różnych jednostek, które jeszcze wierzyły w możliwość przebicia się.
Twardy opór stawiają jeszcze najbardziej zdesperowani.
Dopóki jest karabin w ręku i naboje w ładownicach, ciągle jeszcze żyją nadzieją.
Nadludzki wysiłek i ogromna determinacja widoczna na twarzach aktorów to ostatnie sceny tego widowiska.
Polskie siły zostały zepchnięte z wielkiej sceny i przysłonięte kurtyną z dymu - tegoroczne uroczystości zakończy tradycyjna defilada uczestników.
Po inscenizacji nasz oddział sprawnie przemieszcza się do miejsca zakwaterowania. Zadanie wykonane, jedziemy do domu.
Zdjęcia: Buba
Zbajerował: Hani.
[ Opracowanie: Hani]