Szkolna grupa rekonstrukcji historycznych kultywuje tradycje kawaleryjskie starając się odtwarzać polską kawalerię z roku 1939 - zwłaszcza żołnierzy z 18 pułku ułanów pomorskich.
|
W żadnym z krajów kawaleria nie miała tak wielkiego wpływu na jego historię i nie cieszyła się takim szacunkiem jak w Polsce.
Przed wybuchem II wojny światowej kawalerzyści uważali się za elitę wojska, pielęgnując swoje oryginalne tradycje. Mieli również poczucie wyższości nad innymi rodzajami broni.
Kawaleria wyróżniała się spośród innych rodzajów broni specjalnymi stopniami wojskowymi (ułan, rotmistrz i wachmistrz), mundurem stanowiącym kontynuację wielu lat tradycji polskiego ubioru wojskowego i przywiązaniem do konia, który był dla kawalerzysty najlepszym towarzyszem broni, najwierniejszym i niezawodnym przyjacielem.
We wrześniu 1939 roku brygady kawalerii należały do najlepiej wyszkolonych i najmężniejszych oddziałów Wojska Polskiego, mimo swego anachronicznego sposobu przemieszczania (koń) i niedostatecznego wyposażenia w nowoczesne środki walki.
|
 |
Wokół polskiej kawalerii w 1939 roku narosło wiele mitów, które zwłaszcza po wojnie miały umniejszyć znaczenie tej formacji.
Nie jest prawdą, że u progu drugiej wojny światowej polska kawaleria była ewenementem i przeżytkiem w europejskich armiach. Broń ta znajdowała się wówczas w większości armii świata. Mimo zmotoryzowania i ogromnej rozbudowy dywizji pancernych wojska niemieckie we wrześniu 1939 r. posiadały również odziały kawalerii, które operowały na terenie Polski. Znamienne jest zdjęcie obok - rozbita polska tankietka i niemieccy kawalerzyści. Kawalerii używały wojska hitlerowskie nawet w roku 1940, gdy dokonywały inwazji na Francję. Obiektywnie przyznać trzeba jednak, że w Wehrmachcie następowało szybkie zastępowanie kawalerii oddziałami pancernymi.
W kampanii polskiej 1939 r. kawaleria polska walczyła w szyku pieszym, a koni używała do szybkiego przemieszczania żołnierzy i sprzętu. Dlatego w czasie tych walk to brygady kawalerii bywały bardziej mobilne od piechoty, która w dzień walczyła, a w nocy w forsownych i męczących marszach przemieszczała się na nowe pozycje na własnych nogach. Kawalerzyści byli mniej zmęczeni, a przez to bardziej skuteczni.
Kompletną bzdurą są opowieści o polskich kawalerzystach atakujących konno z szablą w ręku na niemieckie czołgi - coś takiego nigdy nie nastąpiło, a zostało wymyślone przez Niemców i podchwycone po wojnie przez propagandę komunistyczną. Tylko w kilku przypadkach doszło do ataku na konich (tzw. szarż), które były wymuszone okolicznościami albo dawały możliwość kompletnego zaskoczenia i rozbicia przeciwnika.
Wreszcie warto zauważyć, że w polskich brygadach kawalerii obok szwadronów konnych, znajdowały się plutony motocyklistów i kompanie czołgów oraz wozów pancernych. Niestety ułani mieli ich zbyt mało na stanie, aby nawiązać równorzędną walkę niemieckimi dywizjami pancernymi.
W wojsku polskim przechodzenie z tzw. trakcji konnej na kołową następowało bardzo powoli i w stopniu minimalnym. Polska była krajem zbyt biednym, aby te przemiany mogły zachodzić tak dynamicznie jak w Niemczech. Utrzymanie brygady kawalerii było znacznie tańsze od dywizji pancernej. Chlubnym wyjątkiem była 10 Brygada Kawalerii płk. S. Maczka - całkowicie zmotoryzowana i uzbrojona w broń pancerną polska jednostka, która z powodzeniem potrafiła stawić czoła niemieckim dywizjom pancernym. Jej dokonania w kampanii wrześniowej były wyjątkowo skuteczne. Na zdjęciu obok ułani z brygady na motocyklach i w charakterystycznych hełmach.
|



 |
Oddziały ułanów, szwoleżerów i strzelców konnych brały udział w szyku pieszym w niezliczonych bitwach i potyczkch kampanii wrześniowej.Jednak sławniejsze pozostały owe szarże na konich.
Pod Krojantami (01.09) dywizjon polskiej kawalerii z 18 Pułku Ułanów Pomorskich, wykonując manewr na tyły skrzydła niemieckiej 2. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej, zaskoczył podczas odpoczynku około 800 osobowy oddział tej jednostki. Niemcy ponieśli ciężkie straty, całkowitego rozbicia uniknęli jednak dzięki ogniowi broni maszynowej transporterów ubezpieczających ich postój z pobliskiego lasu.
Pod Mokrą (01.09) odbyła się szarża szwadronów 19. Pułku Ułanów Wołyńskich na oddziały niemieckiej 4. Dywizji Pancernej. Dzięki zaskoczeniu nieprzyjaciel nie stawił silnego oporu i w popłochu opuścił swoje pozycje. Podczas szarży użyto lanc.
Pod Wólką Weglową (19.09) 14. Pułk Ułanów Jazłowieckich otrzymał rozkaz rozpoznania sił niemieckich. Poprzez szarżę ułanom udało się zaskoczyć przeciwnika podczas odpoczynku, dzięki czemu atak w pełni się powiódł i oddział stał się pierwszym z armii "Poznań", któremu udało się przebić po bitwie nad Bzurą do oblężonej Warszawy. Powodzenie natarcia w szyku konnym okupiono ciężkimi stratami spowodowanymi głównie przez ogień czołgów. Tym którzy dostali się do niewoli obiecano za bohaterstwo zwolnienie do domu, obietnicy jednak nie dotrzymano. Jeńcy polscy którzy przyznali się do udziału w szarży zostali rozstrzelani.
|

 |
[ Opracowanie: Hani]
|